Home      Strefa rodzica      Szkoła Odpowiedzialnego Rodzica
 


 

Szkoła Odpowiedzialnego Rodzica


Każdy rodzic chce wychować dziecko właściwie i odpowiedzialnie. 
Ale co oznacza określenie odpowiedzialny rodzic
Jak takim być? 
To właśnie spróbujemy wyjaśnić.


Wprowadzenie



Chcemy przybliżyć Opiekunom  zachowania i lęki rodziców, a także zachowania dziecka, które niejednokrotnie nas zdumiewają, i których nie rozumiemy. Jak wtedy reagować? Co dziecko chciało nam swoim zachowaniem przekazać? Zamieszczamy na tej stronie liczne artykuły, informacje oraz wiadomości zaczerpnięte z fachowych podręczników i publikacji opracowanych na podstawie wieloletnich badań nad rozwojem i naturą dziecka.

Warto sobie uświadomić, że wraz z postępem współczesnego świata zmienił się nieco model rodziny. Dlatego też i wychowanie powinno ulec przemianom, aby dostosować świat zewnętrzny do świata rodzinnego.

Może warto zastanowić się jak stworzyć właściwe więzi z dzieckiem.



Jak pomóc dziecku osiągnąć sukces?

Źródło: Dziecko.pl, 2010-02-18                                 Autor: Biuro Prasowe Centrum Hop-Siup

Kto chciałby mieć syna jak Adam Miauczyński z filmów Koterskiego? Chyba nikt. Co zrobić zatem, by chodzić na szkolne wywiadówki z podniesioną głową?

„Gdzie popełniłem błąd?”- to pytanie, jak mantrę powtarza sobie wielu rodziców, których pociechy są niegrzeczne, nie chcą się uczyć, kłócą się z kolegami. Według psycholog Eweliny Wołoszyn z warszawskiego ośrodka psychologiczno-pedagogicznego „Rodzina”, największy wpływ na dzieci ma początek ścieżki edukacyjnej. - Wyniki osiągane przez dziecko w szkole podstawowej najczęściej determinują jego poczucie własnej wartości. Są albo motorem, albo hamulcem aktywności życiowej dziecka. Dlatego im sprawniej dzieci posługują się nowoczesnymi technikami pracy umysłowej, tym lepsze wyniki osiągają w szkole. W rezultacie mają też większe poczucie własnej wartości, lepszą motywację do nauki i chęć rozwijania swoich zainteresowań- mówi psycholog.

Wszyscy chyba pamiętają dialogi Miauczyńskiego z synem, w którego wcielił się pierworodny reżysera, Michał Koterski. Znane są jego zainteresowania (a raczej ich brak), słynna palisada w dzienniku (pały z góry na dół) przeszła już do historii, o umiejętnościach lingwistycznych lepiej już nie wspominać. Wszystko wydaje się bardzo śmieszne do czasu kiedy stykamy się z tym jedynie przez szkło telewizyjnego ekranu. Mniej wesoło jest, jeśli dotyczy to nas i naszych dzieci. No dobrze, ale co zrobić, by nasze dziecko było inne? Jak wmówić sześcioletniemu dziecku, że nauka jest fajna?! -Nic nikomu nie trzeba wmawiać. Nauka jest fajna!- twierdzi Beata Sobota, właścicielka Centrum Rozrywkowo-Edukacyjnego Hop-Siup z Tychów. -Najważniejsze są metody nauczania i podejście do dzieci, bo tak naprawdę wszystkie są niezwykle inteligentne-dodaje Sobota

Potwierdza to eksperyment przeprowadzony w Stanach Zjednoczonych. Pewnemu nauczycielowi powiedziano, że będzie uczył klasę geniuszy, dzieci o ponadprzeciętnym intelekcie. Nauczyciel ten miał za zadanie zrealizować w rok półtoraroczny materiał. Powiedziano mu, że dzieci te będą go wystawiać na różne próby. Będą mówiły, że nie rozumieją, że nie dają rady, ale on ma im nie wierzyć. Nauczyciel miał cały czas pamiętać, że te dzieci są dużo bardziej inteligentne od niego.

I rzeczywiście, na koniec roku nauczyciel był zachwycony dziećmi. Mówił, że jeszcze nigdy nie pracował z tak inteligentnymi i mądrymi uczniami. Chwalił ich, że były bardzo chętne do nauki, zadawały inteligentne pytania, uczyły się z prawdziwą pasją i zainteresowaniem. Dzieci te zrealizowały półtora roku w rok i zajęły pierwsze miejsce w Stanowym Konkursie Wiedzy. Dopiero na koniec okazało się że, nauczyciel uczył zwykłe dzieci.

-Ta historia udowadnia, że w każdym dziecku tkwi niezwykły potencjał. Programy "Mądre Dziecko" i „Mały Odkrywca”, który prowadzimy jest skonstruowany tak, żeby dziecko wraz z trenerem mogło odkryć swoje możliwości i talenty- mówi Beata Sobota. I tak dzieci uczęszczające na kursy w Hop-Siup trenują pamięć, piszą książki i przeprowadzają najróżniejsze eksperymenty. A wszystko przeplatane jest dobrą zabawą gdzie nie ma miejsca na nudę. Także rodzice mogą uzupełniać tam swoją wiedzę, m.in.: podczas zajęć „Zrozum swoje dziecko”, czy kursach szybkiego czytania dla dorosłych.


Bliskość, która procentuje: jak stworzyć udaną więź z dzieckiem?


 Źródło: Dziennik.pl


Ro­dzi­ciel­stwo bli­sko­ści to styl wy­cho­wy­wa­nia dzie­ci, który ba­zu­je na po­czu­ciu bez­pie­czeń­stwa i więzi. Nie ma zło­te­go środ­ka, ani re­cep­ty na to, jak taką więź z dziec­kiem stwo­rzyć. Są jed­nak spraw­dzo­ne me­to­dy, które w tym po­ma­ga­j

– Dla dziec­ka pierw­szym waż­nym wy­da­rze­niem w życiu jest na­wią­za­nie więzi z jego opie­ku­na­mi. Póź­niej ta więź po­ma­ga, służy i ro­dzi­com i dziec­ku do tego, żeby dziec­ko mogło się roz­wi­jać, ro­snąć i do­brze sobie w życiu ra­dzić. Na pewno takim pod­sta­wo­wym ele­men­tem ro­dzi­ciel­stwa bli­sko­ści jest słu­cha­nie dziec­ka – wy­ja­śnia psy­cho­log Agniesz­ka Stein w roz­mo­wie z agen­cją in­for­ma­cyj­ną New­se­ria Li­fe­sty­le.

Au­tor­ka książ­ki "Dziec­ko z bli­ska" pod­kre­śla, że dobry kon­takt z dziec­kiem to po­ło­wa suk­ce­su w jego wy­cho­wy­wa­niu. Dla­te­go trze­ba z nim dużo roz­ma­wiać, re­ago­wać na jego pro­ble­my i po pro­stu być obok.

– Je­że­li wi­dzi­my, że jakiś nasz spo­sób po­stę­po­wa­nia spra­wia, że dziec­ko jest nie­szczę­śli­we, to wtedy warto się za­sta­no­wić, co zmie­nić. I też to tro­chę dzia­ła w drugą stro­nę. Je­że­li to, co ro­bi­my z dziec­kiem, po­wo­du­je, że my się nie czu­je­my do­brze, to też warto to zmie­nić – wy­ja­śnia Agniesz­ka Stein.

Psy­cho­log ostrze­ga też przed ra­da­mi, które czę­sto ro­dzi­ce do­sta­ją od in­nych.

– Rady typu "nie noś", "nie przy­tu­laj za bar­dzo", "nie śpij z dziec­kiem", "mu­sisz wy­ma­gać", "mu­sisz być kon­se­kwent­nym" tak na­praw­dę nie po­wo­du­ją, że ro­dzi­ce le­piej się czują z dzieć­mi i le­piej się po­tra­fią z nimi do­ga­dy­wać, po­ro­zu­mie­wać, tylko po­wo­du­ją w nich stres, na­pię­cie, takie po­czu­cie ko­niecz­no­ści do­sto­so­wa­nia się do ja­kichś ze­wnętrz­nych wy­tycz­nych. To z kolei spra­wia, że ro­dzi­com jest trud­niej słu­chać dzie­ci – oce­ni­ła Stein w cza­sie Aka­de­mii RodziceMalucha.​pl.

Eks­per­ci ostrze­ga­ją też, że jeśli dziec­ko nie otrzy­ma do­sta­tecz­nie dużo bli­sko­ści od ro­dzi­ców, to bę­dzie jej szu­kać gdzieś in­dziej.


Sztuka rozbudzania pasji, czyli jak zmotywować dziecko do nauki?


Źródło: Dziennik.pl

Jak wynika z doświadczeń psychologów, uczniowie uczą się na pamięć, bez żadnego zrozumienia i chęci tylko wtedy, gdy nie znają celu i przeznaczenia wiedzy, którą w przyszłości mogą wykorzystać. Zapoznając się tylko powierzchownie z danym zagadnieniem, pamiętają je krótko i nie są w stanie zdobytej wiedzy wdrożyć w życie. Jak zatem zapobiegać takim sytuacjom? Jak zachęcić dziecko do edukacji? Najpierw trzeba odpowiedzieć mu na pytanie: "po co się uczy" i "jak będzie mogło tę wiedzę wykorzystać”.

Każde dziecko ma w sobie naturalną chęć poznawania świata. W okresie przedszkolnym dzieci cieszą się, gdy nauczą się czytać i pisać, idąc do szkoły naukę traktują już jak uciążliwy obowiązek, a tak wcale być nie musi.

W dzisiejszych czasach wielu rodziców martwi się o to, jak zapewnić swojemu dziecku sukces w świecie ocen, testów czy świadectw, jak zapewnić mu odpowiedni start. Jednakże badania dowodzą, że nauka wówczas jest skuteczna, gdy dziecko ją lubi, rozumie i uczy się z własnej woli, czerpiąc ze zdobywania nowej wiedzy radość.

- Kreatywność już jest w twoim dziecku, bo z nią się urodziło, ale tylko od Ciebie zależy, jak bardzo się ona rozwinie – mówi Anna Resler-Maj, psycholog, ekspert programu eduBudzik. - Pokazuj dziecku, jak ogromne poczucie zadowolenia i satysfakcji z życia daje wymyślanie czegoś zupełnie nowego (zabawki, potrawy, słowa), zachęć je do wymyślania i buduj w nim zaplecze dla jego pomysłów w postaci wiedzy o nim samym i świecie – dodaje.

Charakteru, z którym dziecko przyszło na świat, nie da się zmienić, ale rodzice na jego kształtowanie mają ogromny wpływ. Kształtując go od pierwszych tygodni życia oraz odkrywając mocne i słabe strony dziecka możemy osiągnąć klucz do sukcesu. Już od pierwszych tygodni życia dziecko zaczyna wzorować się na swoich rodzicach, dokładnie obserwuje to, co robią dorośli, naśladuje gesty i mimikę. Kiedy jest starsze, naśladuje nie tylko zachowanie, ale także sposób myślenia i postawy. Każde dziecko chce być takie, jak jego rodzice, którzy są pierwszymi i najważniejszymi nauczycielami w życiu, dlatego, powinni być najlepszymi. Na razie dziecko nie ma innych wzorców.

- Nie porównuj go z innymi dziećmi, lecz szukaj jego wyjątkowości. Dostarczaj mu wielu różnorodnych okazji do eksperymentowania, swobodnego eksplorowania świata – mówi Anna Resler-Maj. - Zapewnij różnorodne zabawki, kontakt z dziećmi, dorosłymi, zabieraj je w ciekawe miejsca, angażuj w czynności – stwórz paletę możliwości, tak aby miało szeroki wachlarz różnorodnych inicjatyw, możliwości rozpoznania swojej pasji – dodaje. Obserwując swoje dziecko, poznajemy jego zainteresowania i pasje, dzięki czemu łatwiej i konsekwentniej możemy wpływać na proces jego uczenia się, kształtowania się umiejętności oraz przyzwyczajeń.

Dobrze zmotywuj

Na motywację dziecka, jak i dorosłego człowieka ogromny wpływ ma poczucie kompetencji. Każdy lubi robić to, na czym się zna i w czym dobrze się czuje. Dzieci często w młodym wieku nie są w stanie powiedzieć o jednej interesującej je rzeczy, one wciąż poszukują. Co zrobić w takiej sytuacji? Psycholodzy wyróżniają dwa rodzaje motywacji: wewnętrzną i zewnętrzną. Pierwsza wynika z zaspakajania indywidualnych potrzeb, nasycenia ciekawości. Druga powstaje na skutek oczekiwania nagrody. Jednak obie są niezbędne, aby dziecko w szkole odnosiło same sukcesy.

- Wsparcie rodziców w kreatywnym rozwoju dziecka jest nieodzowne. Aby dziecko odczuwało chęć rozwijania pomysłowości, musi otrzymać jednoznaczną informację o tym, że tego właśnie od niego oczekujesz – tłumaczy Resler-Maj. - Nagradzaj wszelkie formy kreatywności. Chcąc wychować twórczego, posiadającego zainteresowania i pasję człowieka, należy m.in. okazać zainteresowanie pomysłami dziecka, tworzyć przestrzeń na poszukiwanie zainteresowań, potrzeb i celów. Rodzic powinien podążać za dzieckiem, pozwalać na samodzielność, doświadczanie, uczenie się na błędach, zamiast mu narzucać rozwiązania czy je wyręczać. Motywujące jest, kiedy dorosły dostrzega postępy, wysiłek, kiedy chwali, zaznacza, że ceni dziecko i wspiera je w poszerzaniu wiedzy, doskonaleniu umiejętności. Dziecko „rośnie”, kiedy słyszy: „Jestem z ciebie dumna”, „Szybko znalazłeś rozwiązanie”, „Masz dobrą pamięć”, „Samodzielnie wykonałeś pracę”. Komunikaty te są niczym paliwo dla samochodu, dzięki nim dziecko buduje poczucie wiary w siebie i swoje możliwości, a to zachęca je do stawiania sobie celów i dążenia do ich realizacji – stwierdza ekspert programu eduBudzik.

Szczególnie dużą wartość mają nagrody w postaci udokomentowanych osiągnięć jak np. dyplomy, certyfikaty lub takie, które sprzyjają rozwojowi i wzbudzają zainteresowanie nauką. Wyjście na wystawę, eudkacyjny program komputerowy czy nowa książka. Tak niewielkie gesty sprawią, że wiara dziecka we własne siły wzniesie się wysoko, a sukcesy w szkole będą murowane.

Rozbudź pasję

Z początkiem każdego roku szkolnego rodzice stają przed wyborem zajęć dodatkowych dla swoich dzieci i często nie mogą zdecydować się, które będą dla nich najlepsze i w pełni rozwiną ich pasje. Jak twierdzą psycholodzy, to nie rodzice a dzieci powinny same podjąć decyzję o swoich zainteresowaniach. Dziecko z natury ciekawe jest wielu rzeczy, próbuje, weryfikuje, ale i uczy się. Czasem długo poszukuje drogi, w której mogłoby się spełniać, lecz kiedy w końcu ją znajdzie, w pełni oddaje się swojej pasji.

- Opowiedz dziecku o swoich doświadczeniach. Pokaż trudy i sukcesy w osiąganiu celu. Mów o ważnych osobach i wydarzeniach, które pomogły ci w rozwijaniu zainteresowań - wyjaśnia Anna Resler-Maj. - Dzieci lubią słuchać, jak to było, kiedy rodzice byli w podobnym wieku, w analogicznej sytuacji. Nie wskazuj jedynie superlatyw, wartościowe dla dziecka jest również to, jak radziłeś sobie z trudnościami – własnymi (np. lenistwem, brakiem czasu), ale też z przeciwnościami losu (np. brakiem wiary osób trzecich w ciebie, komentarzami rówieśników). Opowiedz o drodze poszukiwań, o uczuciach, jakie ci towarzyszyły, o momentach przełomowych. Powiedz o satysfakcji i korzyściach, jakie dało ci posiadanie zainteresowań. Jeżeli masz fotografie z tamtych czasów, również pokaż je dziecku. Taka rozmowa zachęca do szukania zainteresowań, ale przede wszystkim zbliża was do siebie – dodaje psycholog.

Zainteresowania dzieci są dla rodziców wskazówką, w co powinni zainwestować swój wolny czas. Młodzi ludzie, których pasje dopiero co się kształtują potrzebują wsparcia nie tylko finansowego, ale także wsparcia duchowego. Edukacja dziecka jak i zachęcenie go do ciągłego zdobywania wiedzy, wydaje się być trudnym zadaniem. Chcąc osiągnąć ten cel, rodzice po prostu powinni być ze swoim dzieckiem i wspierać je w jego zainteresowaniach na każdym kroku. 


 

O konieczności dbania o  „kindersztubę" dzieci. 


W   przedszkolach wiele uwagi poświęca się dbałości o kształtowanie  umiejętności samoobsługowych i porządkowych.  Te sytuacje sprzyjają stymulacji rozwoju umysłowego a także są ściśle związane z tym , co nazywamy dobrym wychowaniem. W czasach zarysowującego się kryzysu wychowania rodzinnego zachwycamy się  dziećmi , które wchodząc z uśmiechem  do sali,  witają się z panią i kolegami ,  po spożytym posiłku mówią dziękuję,  wstając od stołu dosuwają  krzesło. Ile podziwu w nas dorosłych  budzi dziecko, które   podnosi leżący na podłodze papierek po cukierku.

Wśród starszych przedszkolaków i małych uczniów wiele jest dzieci , które chętnie pomagają  innym, dbają o to, aby rzeczy były na swoim miejscu , szanują pracę dorosłych i posiadają nawyk dbania o to aby nie sprawiać kłopotów innym .

Obserwując dzieci przychodzące do przedszkola odnosi się wrażenie, że są one mniej samodzielne niż kiedyś. Zapracowani, zmęczeni i zagonieni  rodzice zbyt często wyręczają swoje dzieci w prostych czynnościach jak : ubieranie się,  mycie, itp. Na pytanie dlaczego to robią odpowiadają : Bo się spieszę ....., Tak będzie szybciej .....,  On jest  taki malutki ......., Jeszcze się w życiu napracuje... .  Najwięcej kłopotów z wykonywaniem czynności samoobsługowych mają dzieci na początku swojego pobytu w przedszkolu ale i wśród starszych przedszkolaków oraz  małych uczniów spotykamy  takie , które   stoją w szatni  bezradnie i  domagają  się pomocy ze strony dorosłego.  Dzieci idące do szkoły muszą być samodzielne i zaradne życiowo a zadaniem wychowawczym domu i przedszkola jest takie  ukształtowanie czynności samoobsługowych aby przekształciły się w nawyki. Radzę krytycznie potraktować to, że starsze przedszkolaki  mają  kłopoty z czynnościami samoobsługowymi i zachęcać dzieci  do  samodzielnego  wykonywania  czynności w sytuacjach życiowych i okazywać  radość, gdy się  z nimi uporają.

Starsze przedszkolaki reprezentują już taki poziom rozwoju samokontroli, że można i trzeba kształtować poczucie odpowiedzialności za to, co robią . Dzieci mają respektować zasady dobrego zachowania się w domu, przedszkolu, szkole, na ulicy itd. Trzeba rodzicom wyjaśnić, że   bez ich pomocy nie uzyska się  dobrych wyników wychowawczych.  Starszy przedszkolak i mały uczeń powinien czerpać radość   z faktu, że udało mu się doprowadzić  do końca podjęte zadanie .Jest to wyższy stopień samokontroli, trudny do osiągnięcia. Dlatego  dorosły powinien  :

- być przy dziecku i podtrzymywać je w dążeniu do osiągnięcia celu poprzez zachęcanie, przypominanie, podpowiadanie, co należy kolejno robić;

- okazywać radość , gdy dziecko osiągnie cel, gdyż w ten sposób dziecko uczy się odczuwać przyjemność z doprowadzenia czynności do końca;

- być cierpliwy i systematyczny, bo dziecko musi wiele razy wykonać czynność żeby   ją opanować a potem ćwiczyć,  aby przybrała postać nawyku.

Dobre nawyki trzeba wdrukować  w dziecięcy umysł. Najpierw należy  ukształtować daną czynność, a potem doprowadzić do odruchowego zachowania.  Jeżeli to się uda, dużo łatwiej będzie się żyć dziecku z dorosłymi i uniknie się wielu sytuacji konfliktowych i niepotrzebnych. Dorośli będą  postrzegać  dziecko  jako sympatyczne,  dobrze ułożone, mądre i częściej będą je   nagradzać  niż karać.  

W kształtowaniu skłonności do doprowadzania  rozpoczętych przez dzieci  czynności  do końca , przeszkadza niedobry zwyczaj przerywania dziecięcej  zabawy. Dorośli najczęściej tak robią gdy chcą aby dziecko np.  zjadło posiłek  czy  poszło  spać. Często  spotykają się z protestem ,a nawet buntem i sytuacja staje się nieprzyjemna,  trudna. Dziecko chce doprowadzić rozpoczętą  zabawę do końca przecież tego uczył  go dorosły w różnych sytuacjach  a teraz oczekuje czegoś zupełnie innego . Dlatego dobrze się stanie, gdy dorosły:

 - zapowie zakończenie zabawy:  Za chwileczkę będzie obiad.... Masz jeszcze tylko pięć minut do dokończenia  zabawy ......;

 - pozostawi dziecku dwie, trzy minuty na dokończenie wykonywanych czynności;

- dopiero po upływie tego czasu poprosi dziecko o wykonanie następnej czynności.

Takie postępowanie wynika z poszanowania czynności wykonywanych przez dziecko i pozwala unikać wielu napięć. Na kształtowanie czynności samoobsługowych  trzeba spojrzeć  szerzej : ucząc jednego nie można niszczyć czegoś innego. W trakcie opanowania czynności samoobsługowych  dziecko uczy się  tak organizować swoją aktywność , aby osiągnąć cel. Dowiaduje się również , że pewnych sytuacji nie da się  uniknąć, lepiej je wykonać . Jeżeli dziecko wie, że nie ma sensu buntować się przed wykonywaniem czynności samoobsługowych , rozumie także, że nie warto ociągać się  z wykonywaniem poleceń nauczyciela w trakcie  zajęć dydaktycznych.

Sposób wykonywania czynności samoobsługowych  i porządkowych przenosi się  na czynności intelektualne. Dzieci, które czynności samoobsługowe wykonują niechętnie: grymaszą, ociągają się, demonstrują bezradność, dopominają się daleko idącej pomocy,  na przykład przy ubieraniu się, chociaż przy odrobinie wysiłku mogą samodzielnie wykonać daną czynność wymagają wsparcia i szczególnej opieki wychowawczej. Jeżeli nie uda się zmienić ich zachowań w czasie czynności samoobsługowych na lepsze, to pojawią się następne kłopoty - typu intelektualnego. Dzieci te źle będą funkcjonowały przy rozwiązywaniu zadań wymagających wysiłku. Przed podjęciem każdego trudniejszego zadania będą ociągać się i marudzić tak długo, że zapomną, co miały wykonać. Gdy dorosły przypomni im o tym, znów będą zwlekać z podjęciem zadania.  Wytworzy się sytuacja trudna, nieprzyjemna . Dorosły nie może ustąpić więc dziecko wyczuje to i zacznie płakać. Wtedy wykonanie  zadania zejdzie na dalszy plan .  Jeżeli już uda się skłonić  te dzieci do podjęcia zadania, niechętnie wykonują czynności: pokazują bezradność, domagają się pomocy i robią wszystko, aby przerwać wykonanie zadania. W szkole te dzieci funkcjonują tak: wykonują chaotyczne ruchy, bezsensownie przekładają  przedmioty a nawet zastygają w bezruchu i patrzą bezmyślnie przed siebie albo zajmują  się sobą .Lepiej jest uczyć dzieci mądrego zachowania w konkretnych sytuacjach życiowych , np. przy realizacji czynności samoobsługowych,  niż podczas zajęć dydaktycznych. W trakcie zajęć dydaktycznych trzeba się skupić na czynnościach intelektualnych a ciągłe pomaganie,  napominanie, żeby zajmowały się tym , co trzeba, przeszkadza  tym dzieciom, które starają się samodzielnie i sprawnie wykonać zadanie. Po ustaleniu dzieci źle funkcjonujących  należy zachęcić rodziców do współpracy i wyjaśnić jak ważne są czynności samoobsługowe i jak rzutują na pracę intelektualną dziecka i przekonać do wykonywania w domu czynności samoobsługowych i porządkowych chętnie i bez ociągania się.

 Najważniejsze zachowania  nawykowe, które warto kształtować u

starszych przedszkolaków i małych uczniów

Nawyk pomagania innym. Wiek przedszkolny jest najlepszym okresem dla kształtowania potrzeby niesienia pomocy innym. W tym czasie dziecko chce być usłużne i chętne do pomocy. Dorośli powinni okazywać radość w obecności dziecka ( np.  głośno wszystkim opowiadać o tym, co dobrego zrobiło i jakie to jest ważne i potrzebne) . Dzięki temu dziecko zaczyna rozumieć, że pomaganie innym jest oczekiwaną powinnością i można być dumnym, jeżeli tak się postąpi Nawyk dbałości o porządek. Dziecko dostrzega to, że bałagan to niewygoda i kłopot. Niedopuszczalne jest wyręczanie dzieci w pracach porządkowych nawet wówczas, gdy dorosłemu się spieszy. Gdy dziecko garnie się do pomagania i chce towarzyszyć dorosłemu przy sprzątaniu, trzeba z tego skorzystać, chociaż może ono przeszkadzać.  Czynności porządkowe mają logikę  którą dziecko ma dostrzec i zrozumieć. Dlatego należy :

- pomóc dziecku dostrzec bałagan i wynikające z tego kłopoty;

- pokazać , co i jak trzeba zrobić a potem podpowiadać kolejne czynności;

- okazać radość, gdy uda się coś sensownie wykonać ( nie karcić, wstrzymać się od ciągłego poprawiania).

Nawyk szanowania czyjegoś wysiłku i dbanie o to, aby nie sprawiać kłopotów innym.Dziecko musi wiedzieć, że  trzeba:

-  wytrzeć buty, bo się nabrudzi i trzeba będzie ponownie myć podłogę;

- po posiłku naczynia odnosi się ( odstawia)  na wskazane miejsce aby nie zwiększać trudu tych, którzy przygotowali posiłek;

- zamykać drzwi za sobą bo  otwarte drzwi mogą przeszkadzać  innym ;

- spuszczać wodę po skorzystaniu z toalety , żeby innym było przyjemnie z niej korzystać ;

- nie wolno rozrzucać przedmiotów, bo robi się bałagan.

Starsze przedszkolaki i mali uczniowie  nie mają kłopotów ze zrozumieniem sensu takich umów społecznych. Co innego rozumienie ,  a co innego nawyk. Dlatego kształtowania opisanych powinności  dorośli muszą wykorzystywać każdą sytuacje do wymuszania należytych zachowań a potem być konsekwentnym w ich egzekwowaniu.

Nawyk właściwego zachowania się przy stole i kształtowania dobrych manier przy jedzeniu. Dotyczy to wszystkich czynności wykonywanych w trakcie spożywania posiłków, a więc :

- nakrywania do stołu i sprzątania  po każdym posiłku;

-siadania przy stole ( siedzenie prosto bez upominania, bez podpierania głowy, „pokładania się", bez zadzierania nóg, przeciągania się i ziewania);

- spożywania posiłku ( bez krzyku, nawoływania innych , za to można cicho rozmawiać z innymi siedzącymi przy stole) .

Ważne też są formy grzecznościowe: Dziękuję.... Było smaczne.... Proszę.... Przepraszam - nie chciałem... itd. ;Dziecko musi rozumieć po co usiadło przy stole i czego się od niego oczekuje. Dobrych manier przy stole można skutecznie nauczyć , gdy dorośli :

- sami przestrzegają ceremoniału jedzenia : stół nakryty i wszyscy przy nim zasiadają;

- zachowują się tak przy stole , aby być dla dziecka wzorem do naśladowania: estetycznie jedzą, nie grymaszą, potrafią podziękować za pryrządzenie posiłku i posprzątać po nim;

- pytają dziecko, ile czego nałożyć na talerz, a potem z życzliwością  podpowiadają jak trzymać widelec, gdzie położyć pestkę z kompotu;

- chwalą z dobre zachowanie przy stole  i w nagrodę pozwalają dziecku zjeść dodatkową porcję deseru.

Wspólne spożywanie posiłków nie może być dla dziecka udręką Trzeba pamiętać o tym , że dziecko wszystkiego na raz nie jest w stanie opanować dlatego należy zachować cierpliwość, co nie przeszkadza w byciu konsekwentnym  w wymaganiach.  Czasami łagodna kara np. wyproszenie od stołu okazuje się skuteczna.

Nawyk właściwego zachowania się w  toalecie. Są to trudne problemy. Załatwianie potrzeb fizjologicznych wiąże się z przynależnością  do płci: inaczej załatwiają  się chłopcy a inaczej dziewczynki. Nie można tego mylić, bo dziecko- zwłaszcza starszy przedszkolak i mały uczeń - musi zachować się zgodnie z płcią bo inaczej narazi się na  nieprzyjemne uwagi rówieśników.

Nawyk samodzielnego rozbierania i  ubierania się , a także dbania o swoje ubrania.Od tego zależy samodzielność  dziecka i dlatego należy rodzicom skłonnym do wyręczania dziecka  delikatnie zwrócić uwagę: Kasia potrafi sama się ubrać. Nie trzeba jej wyręczać ..... Marcin potrafi  sam powiesić  kurtkę  na wieszaku......

Nawyk bezkonfliktowego układania się do snu i radosnego budzenia się . Zasypianie będzie dla dziecka łatwiejsze, gdy dorośli zadbają o poczucie bezpieczeństwa. Najlepiej,  jeśli czynności są wykonywane w tej samej kolejności a układanie do snu musi być sytuacją wyciszającą i miłą dla dziecka.

Budzenie się musi być radosne: dziecko ma się uśmiechnąć, wstać i powitać dorosłych. Niedopuszczalne jest zezwalanie na kapryszenie, obnoszenie się z minami, pokazywanie złego humoru itd. Radosnego budzenia nie nauczymy poprzez słowa  ( nakazem , krzykiem ) lecz pokazując własnym przykładem. Wówczas dziecko zaraża się  uśmiechem dorosłego i dzień zaczyna się miły dzień. To jak dziecko budzi się, zależy od zachowania dorosłych. Jeżeli wstając narzekają, marudzą dziecko uzna to za normalne. Gdy od rana się awanturują, pokrzykują, spieszą się ,to cały dzień wypełniony jest niepokojem i zdenerwowaniem bez przyczyny.

O współpracy z rodzicami w zakresie

kształtowania czynności samoobsługowych

Kształtowanie dobrych nawyków wymaga współpracy z rodzicami. Obserwowany kryzys życia rodzinnego jest także spowodowany tym, że rodzice często nie wiedzą, co to jest kindersztuba  i nie zdają sobie sprawy z tego, jakie zachowania trzeba ukształtować u swojego dziecka. Warto pamiętać jak ważne jest :

okazywanie zadowolenia z każdego przejawu samodzielności dziecka. Dorosły nie może przejawiać niezadowolenia z samodzielnie wykonywanych przez dziecko czynności samoobsługowych. Nie może strofować, pouczać , instruować. Nadmierne korygowanie dziecięcych czynności spowoduje, że dziecko kojarzyć będzie czynność , której ma się nauczyć , z niezadowoleniem dorosłego i przykrymi doznaniami.

bycie cierpliwym . Zawsze trzeba pochwalić dziecko za wysiłek i tak długo podpowiadać czynności, zachęcać do ich wykonania , podtrzymywać w dążeniu  do celu - aż się uda dziecku wykonać dana czynność. Dorosły nie może zapomnieć o okazaniu radości z dziecięcego sukcesu i zachęcaniu do samodzielnego powtarzania.

 - bycie systematycznym i konsekwentnym . Bez tego nie da się przekształcić czynności samoobsługowych w nawyki. Dopiero po latach „przymuszania" dzieci do wykonywania codziennych czynności ( np. mycie zębów ) tworzy się nawyk. Nie należy oczekiwać , że dziecko odczuje dyskomfort z powodu nieumycia rąk, nóg czy twarzy. Nie ma rady - dorosły musi ciągle pilnować, przypominać i chwalić, gdy dziecko samo zechce zadbać o siebie.

---------------------------------------------------------------------------------- 

1 W artykule korzystałam z ustaleń zawartych w publikacji Gruszczyk - Kolczyńska E., i  Zielińska E. : Wspomaganie rozwoju umysłowego czterolatków i pięciolatków . Książka dla rodziców, terapeutów i nauczycieli przedszkola, rozdział 2: Jak przebiega proces uczenia się dzieci w różnych obszarach działalności przedszkola? , WSiP, Warszawa, 2004.


O potrzebie rozmawiania z dziećmi.


Autor: Ewa Zielińska
Źródło: Ministerstwo Edukacji Narodowej,           "Mam 6 lat" 
Rozwój umysłowy dziecka w dużym stopniu zależy od głośnego czytania książeczek, oglądania obrazków, mądrych rozmów, poważnego traktowania dziecięcych pytań i udzielania na nie stosownych odpowiedzi. Dziecko, które potrafi już porozumiewać się z dorosłymi domaga się czytania wierszyków, dłuższych opowiadań, bajek, baśni, inscenizacji, rymowanek i zagadek. Na rynku znajduje się wiele atrakcyjnych książeczek bogato ilustrowanych o znakomitych tekstach zarówno do czytania jak i oglądania. Najważniejsze będą jednak rozmowy prowadzone z dzieckiem podczas oglądania obrazków i po przeczytaniu opowiadania. To one przyczyniają się do rozwoju dziecięcego umysłu i na takie rozmowy trzeba zawsze przeznaczyć trochę czasu. Mądra rozmowa zaczyna się zwykle od pytań które dziecko kieruje do dorosłego i które dorosły stawia dziecku. Dobrym pretekstem do rozmów są też polecenia kierowane do dziecka bo wykonując je dziecko pyta i prosi o wyjaśnienia. Z dziecięcymi pytaniami nie ma kłopotu, gdyż dzieci wprost zasypują nimi dorosłych1. Nieco trudniej może być dorosłemu ze sformułowaniem polecenia (pytania) i udzieleniem mądrej, prostej odpowiedzi zrozumiałej dla dziecka.

O dziecięcych pytaniach zadawanych dorosłym

O tym jak bardzo rozbudzone są umysły starszych przedszkolaków świadczy intensywność dziecięcych pytań. Przy sprzyjających warunkach dziecko może zadać dorosłemu nawet kilkanaście tysięcy pytań. Dlatego warto poważnie traktować dziecięce pytania i odpowiedzi dorosłych. Dzieci pytają, gdy przeżywają pewną niejasność myślową. Czasami w pytaniu podają możliwą odpowiedź, swoje wyjaśnienie niejasności. Odpowiedź dorosłego zazwyczaj kończy cykl myślenia dziecka i dlatego dzieci przyjmują odpowiedź dorosłego bezkrytycznie, nie sprawdzając jej przez doświadczenie i obserwację. Analiza dziecięcych pytań dowodzi specyficznego poczucia konieczności. Wyjaśniając coś twierdzą : Tak musi być... tak jest... i nie szukają innego uzasadnienia. Żeby zrozumieć, o co pyta dziecko, warto zorientować się w konstrukcji dziecięcych pytań i wyjaśnień. Dzieci często używają spójników „bo" oraz „ponieważ" dla podkreślenia następstwa wydarzeń. Ponadto używają „bo" w sytuacjach, w których dorośli używają „i". Dlatego dziecięce pytania i wyjaśnienia określają związek między następstwem i przyczyną, innym razem związek odwrotny. W wypowiedziach dzieci pojawia się też statyczny opis rzeczywistości poprzez wyliczanie tego, co widzi, co się zdarzyło.

O poważnym traktowaniu dziecięcych pytań

Dzieci w wieku przedszkolnym doskonale wiedzą, że poprzez stawianie dorosłym pytań mogą zaspokoić swoja ciekawość, zdobyć wiedzę. Dlatego oczekują stosownych odpowiedzi i wyjaśnień. Nie należy dzieci uczyć, w jaki sposób trzeba konstruować pytania lecz akceptować zadawane i udzielać odpowiedzi, które zaspokoją ciekawość dziecka i skłonią je do formułowania następnych dociekliwych pytań. W domu rodzinnym dzieci zadają więcej pytań niż w przedszkolu. Przyczyna tkwi w organizacji przedszkola: nauczyciel jest jeden i nie może odpowiedzieć jednocześnie na wszystkie kierowane do niego pytania bo dzieci jest dużo. Ponadto onieśmielone gromadką rówieśników dzieci pytają rzadziej. W domu dziecko może swobodnie zadawać pytania: skupia wówczas uwagę na sobie, formułuje pytanie i dopomina się odpowiedzi. Jest odważniejsze gdyż włącza się w nurt prowadzonych rozmów. Niezależnie od tego, gdzie dzieci formułują pytania i czego te pytania dotyczą, dorośli muszą cierpliwie słuchać i odpowiadać.

O udzielaniu dobrych odpowiedzi na dziecięce pytania

Zadaniem dorosłych jest udzielanie odpowiedzi na pytania stawiane przez dzieci. Powinni oni:
  • odpowiadać chętnie i swobodnie na dziecięce pytania
    Nie mogą pouczać dziecka, mówić zniecierpliwionym tonem ale włączyć odpowiedź na pytanie w miłą, przyjazną rozmowę w czasie której dziecko będzie miało okazje stawiać następne pytania i przedstawiać swe wątpliwości;
  • udzielając odpowiedzi uwzględniać możliwości dziecięcego umysłu
    Dzieci formułują krótkie pytania i od dorosłych oczekują krótkich odpowiedzi. Zbyt obszerne odpowiedzi męczą dziecko, nużą je i zniechęcają do formułowania dalszych pytań;
  • brać pod uwagę to, że udzielana dziecku odpowiedź jest podstawowa i tymczasowa
    Odpowiedź udzielona na pytanie pomaga budować aktualny system wiedzy, pobudza ciekawość i zachęca do stawiania następnych pytań na które trzeba odpowiedzieć już bardziej wyczerpująco;
  • odpowiadać zgodnie z prawdą, ale na miarę dziecięcych możliwości intelektualnych. 
    Nie wolno okłamywać dziecka i podawać mylnych informacji. Jeżeli dorosły nie potrafi natychmiast udzielić odpowiedzi, powinien powiedzieć: Nie wiem, ale dowiem się i odpowiem ci. Potem obietnicę należy spełnić.

Dziecko zadające pytania zwykle wie, jakiej odpowiedzi oczekuje. Dlatego trzeba uważnie słuchać dziecięcych pytań a potem udzielać mądrych odpowiedzi. Jest to niebywale skuteczny sposób wspomagania rozwoju intelektualnego dzieci.

Znakomitym pretekstem do zadawania przez dzieci pytań i do prowadzenia rozmowy z dzieckiem jest wspólne oglądanie obrazków. Wówczas można połączyć rozmowę ze wspomaganiem rozwoju pamięci wzrokowej u dzieci.

O korzyściach wynikających ze wspólnego z dzieckiem oglądania obrazków

Dobrze rozwinięta pamięć wzrokowa jest potrzebna dzieciom w początkowej nauce czytania i pisania a także w nauce matematyki. Dla przyswojenia tego, co jest przedstawione na obrazku, dziecko musi umieć skupić się dużej i objąć wzrokiem nie tylko to, co znajduje się na środku obrazka, lecz także to, co znajduje się na jego obrzeżach. Towarzyszy temu spory wysiłek intelektualny, gdyż w takcie spostrzegania wzrokowego dziecko musi rozpoznawać i łączyć ze sobą wszystkie spostrzegane elementy obrazka.

To, że dzieci potrafią ze skupieniem oglądać film wcale nie oznacza, że potrafią uważnie patrzeć na obrazek. Chodzi tu głównie o wysiłek i wolę. Jeżeli coś porusza się, to w sposób naturalny prowokuje do skupiania uwagi i śledzenia wzrokiem poruszających się obiektów. Inaczej jest z obrazkiem, gdyż nic się w nim nie rusza. Dla zorientowania się w tym, co przedstawia obrazek, potrzebna jest motywacja chcę to poznać i wysiłek włożony w dłuższe skupienie uwagi w umiejętność wodzenia wzrokiem od jednego elementu do drugiego a także organizowania wszystkiego, co dostrzeże w sensowną całość. Analiza zachowania się dzieci w sytuacji patrz uważnie i powiedz, co zapamiętałeś wynika, że dzieci z trudem skupiają uwagę przez dłuższy czas na obrazkach. Większość dzieci kończących przedszkole i rozpoczynających naukę w klasie pierwszej nie potrafi jeszcze objąć wzrokiem całego obrazka i z trudem przychodzi im całościowe logiczne ogarnięcie wzrokiem wszystkiego, co na obrazku się znajduje. Dlatego obrazki wydają im się mało interesujące, oglądają je szybko mało z nich korzystając. Bywają jednak dzieci, które takich kłopotów nie mają. Jest to zasługa dorosłych, którzy wcześniej nauczyli dzieci uważnego patrzenia, przesuwania wzrokiem tak, aby objąć jak najwięcej rzeczy także znajdujących się na obrzeżach obrazka. Dzieci te oglądają obrazki z wielką przyjemnością i potrafią opowiedzieć, co jest na nich przedstawione.

O sposobach rozwijania zdolności do skupiania uwagi i mądrego zapamiętywania

Wspólne oglądanie obrazków ma miejsce w sytuacji, gdy dorosły czyta dziecku książkę. W warunkach domowych zwykle wygląda to tak:
  • dorosły siada na kanapie, wskazuje obok siebie miejsce, przytula dziecko do siebie i czyta tekst wybranej przez dziecko książeczki;
  • gdy na stronie pojawia się ilustracja, dorosły przerywa czytanie we właściwym miejscu i kieruje uwagę dziecka na obrazek zachęcając: Popatrz...;
  • w ciszy i skupieniu przez chwilę wspólnie patrzą na obrazek i dorosły gestem pokazuje centralną część obrazka mówiąc: Widzisz?... a następnie przesuwając palec na to, co znajduje się na obrzeżach obrazka mówi: Popatrz jeszcze tu... A widziałeś to.... W ten sposób dziecko uczy się obejmować spojrzeniem całość i sensownie organizować pole spostrzeżeniowe;
  • na koniec, po przeczytaniu opowiadania dorosły prowadzi rozmowę o tym, co dziecko słyszało i widziało na ilustracji.

Zapowiedź wspólnej czynności jest dla dziecka niebywale atrakcyjna. Dziecko wie, że dorosły będzie się tylko nim zajmował a bliskość, ciepło i dotyk daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu chętniej bierze udział w rozmowie, uważniej słucha i patrzy tam, gdzie pokazuje dorosły. Wspólne oglądanie obrazka i rozmowa o tym, co on przedstawia umożliwia dłuższe koncentrowanie uwagi na tym, co ważne i uczy dokonywania selekcji dostrzeżonych informacji. Dzięki temu dziecko obejmuje swym umysłem całość obrazka - następuje rozumienie sensu i powiązanie z wcześniej usłyszanym fragmentem opowiadania. Rozmowa na temat tego, co zostało przeczytane i obejrzane pozwala lepiej zapamiętać wiadomości, które zostały wypowiedziane głośno. Dlatego tak ważne są dziecięce pytania i odpowiedzi dorosłych. Razem tworzy to całość i układa się w miłą rozmowę. Dlatego należy pamiętać o tym aby dzieci nie karcić, stale nie poprawiać. Jeżeli dziecko wypowie się niepoprawnie gramatycznie dobrze jest powtórzyć dziecięce pytanie lub wyjaśnienie w poprawnej wersji i stwierdzić: Tak chciałeś powiedzieć. Zapewniam, że dziecko skorzysta z podanego wzoru. Trzeba także chwalić dzieci za dociekliwość i dążenie do wyjaśnienia tego, czego jeszcze nie wiedzą.

O organizowaniu głośnego czytania i wspólnym oglądaniu obrazków

W domu nie będzie z tym kłopotów. Wystarczy wygodny fotel lub kanapa i stała pora korzystna dla skupienia się. Należy zadbać również o dobre oświetlenie, gdyż ma być miło i wygodnie. Warto pamiętać, że przeczytanie jednej strony tekstu trwa około 3 minut. Do tego dochodzi jeszcze oglądanie obrazków, wykonywanie poleceń a także udzielanie odpowiedzi na dziecięce pytania. Dlatego na to wszystko trzeba zarezerwować odpowiednio dużo czasu.


1 Okres wychowania przedszkolnego nazywamy wiekiem pytań. Młodsze dzieci pytają głównie o miejsce i nazwę a starsze o przyczynę oraz czas (Mowa i myślenie dziecka, PWN, Warszawa 1992, s. 202 i dalsze).

Przepis na szczęśliwego człowieka. Jak wychować dziecko w XXI wieku?


 
Źródło: Dziennik.pl, Dziecko
Współczesne kobiety cenią sobie macierzyństwo, jednak postrzegają je inaczej niż ich własne matki, czy babcie. Są świadome siebie i swoich potrzeb, dlatego każdą decyzję podejmują z rozwagą. Gdy już zdecydują się na bycie mamą chcą zadbać nie tylko o możliwie najlepszą edukację swojego dziecka, ale przede wszystkim sprawić, by wyrosło na szczęśliwego człowieka. Wiedzą, że nie ma jednego i niezawodnego sposobu na dobre wychowanie. Za to rozumieją jak ważne jest rozpoznanie indywidualnych zdolności i rozbudzanie ciekawości świata. Zamiast dostarczać gotowych, utartych rozwiązań starają się podsuwać pomysły na odkrywanie otaczającej rzeczywistości.

Bezstresowe, a może rygorystyczne? Wokół tego pytania przez długi czas toczyły się debaty na temat wychowania dzieci. Współcześnie szala ważności przechyliła się w inną stronę. Dziś mówi się raczej o tym jakie umiejętności warto w dziecku wykształcić, jakie kompetencje rozwinąć, by potrafiło lepiej radzić sobie w życiu. Psychologowie pokazują, że o sukcesie decydują w dużej mierze umiejętności komunikowania się z innymi i samoświadomość.

Umiejętność empatycznego myślenia, czyli zdolność rozpoznawania tego, co dzieje się w umysłach innych, oraz tego, co dzieje się w nas samych – jest niezbędna, aby móc budować udane relacje z ludźmi – uważa psycholog Anna Nowak, autorka artykułu „Nauka empatii – dlaczego jest ważna dla dzieci?”

Świat zmienia się coraz szybciej, a współcześni rodzice stają przed wyzwaniem wychowania dzieci, tak, by poradziły sobie w dynamicznej i trudnej do przewidzenia rzeczywistości XXI wieku.

W rodzinnym kokonie

Czas spędzany w rodzinnym gronie jest dla dziecka nie do przecenienia. To fundament budowania osobowości, postrzegania samego siebie i innych, kreowania życiowej postawy. Dlatego tak wiele zależy od zaangażowania i uwagi najbliższych. Dzieci chłoną wszystko jak przez osmozę - przekaz, który dostają od rodziców traktują jak wyrocznię budując w ten sposób świat swoich wartości. Bardzo pouczającym doświadczeniem jest aktywne uczestnictwo w życiu dorosłych. Oswajanie ich z domowymi obowiązkami, włączanie we wspólne tworzenie domu, to jednocześnie przygotowanie ich do dorosłego życia, jak i sposób na rodzinną integrację. Joanna Kurowska, manager ds. sprzedaży, mama dwóch dziewczynek, dostrzega umiejętności, jakich nabywa jej 3-letnia córka, towarzysząc jej w wizytach w bibliotece.

Uczy się szacunku do rzeczy (nigdy nie niszczy książek z biblioteki), terminowości (wie, że musimy oddać książeczkę na czas), relacji międzyludzkich (zawsze rozmawia z panią bibliotekarką), szacunku do innych (wie, że trzeba zachowywać się cicho, aby nie przeszkadzać osobom w czytelni). Codzienne czynności, które rodzice muszą wykonać, są pretekstem do spędzania owocnego czasu ze swoimi pociechami - mówi Kurowska.

– Dzieci to tacy mali - WIELCY odkrywcy. Wszystko co nowe, wpływa na ich rozwój. Poznawanie nowych smaków, zapachów, dotykanie nowych przedmiotów, a także nowa książeczka czy usłyszana historia – dodaje Magdalena Nożewska-Noris, lekarz, mama dwóch dziewczynek.

Magdalena nie poprzestaje na wspólnych wyjściach do kina czy do zoo. Pokazuje dziewczynkom, że w domowym zaciszu, na wyciągnięcie ręki mają mnóstwo ciekawych rzeczy do odkrycia.

– Staram się pokazywać dzieciom, że można zrobić „coś” z niczego. Robimy wtedy misie z kasztanów lub zabawki ze starych ubrań. Takie zabawy rozwijają ich wyobraźnię, a dodatkowo uświadamiają, że czasami zamiast iść do sklepu i kupić zabawkę, można ją zrobić samemu – opowiada z uśmiechem.

Przedszkole – ważny początek samodzielnego życia

Od momentu, gdy maluch kończy 3 lata może już i powinien rozpocząć edukację poza domem. I nie chodzi tylko o naukę literek, cyferek czy rysowania, ale o interakcję z rówieśnikami i innymi dorosłymi niż najbliżsi, dostęp do urozmaiconych zajęć, poznawanie nowych miejsc, sytuacji i zjawisk. Choć rodzice nadal będą mieć ogromny wpływ na wychowanie dziecka, z biegiem czasu zwiększa się rola przedszkola i szkoły, bowiem właśnie tam spędza ono znaczącą część swojego życia. Wybór tych placówek nigdy nie jest łatwy, a z punktu widzenia szeroko pojętego rozwoju dziecka niezwykle istotny. Sonia Bohosiewicz, aktorka, mama dwóch chłopców, przyznaje, że decydując się na wysłanie synów do przedszkola, miała jasno sprecyzowane wymagania.

Marzyłam o miejscu, w którym zabawa będzie łączyła się z nauka, a nauka będzie rozumiana jako odkrywanie świata - mówi aktorka. - Natomiast nauczyciele zamiast oceniać i wprowadzać niezdrowe zasady konkurencji, będą mądrymi towarzyszami dzieci w poznawaniu tajemnic nauki. Rodzice często podkreślają, że bardzo ważne jest to, by w przedszkolu dzieci utrwalały zasady, sposób patrzenia na świat i styl działania, który przekazują im w domu. Spójność pomaga dziecku łatwiej odnaleźć się w nowym środowisku, a w sprzyjających warunkach jego rozwój przebiega bardziej harmonijnie - dodaje.

Podobne powody zadecydowały o wyborze przedszkola również w przypadku Magdaleny Nożewskiej-Noris wybrała, przy czym dla niej ważne były też oczekiwania edukacyjne: obecność muzyki i skuteczna nauka języków obcych.

Dzieci codziennie zanurzone są w języku obcym, uczą się go w przyjazny dla nich sposób. To właściwie nie jest nauka, a naturalne przebywanie w świecie, w którym ludzie posługują się innym językiem. Dzięki temu dzieci chłoną wiedzę bez większego wysiłku. Nie bez znaczenia w procesie przyswajania wiedzy jest muzyka klasyczna, bo, jak pokazują badania, synchronizuje pracę półkul mózgowych, poprawia pamięć i koncentrację. Moje córki już w brzuchu słuchały muzyki klasycznej i bardzo się przy niej uspokajały, nawet teraz podczas jazdy samochodem jest to nasza deska ratunkowa - mówi Magdalena.

Rozumie to doskonale aktorka i mama dwóch synów – Sonia Bohosiewicz i przyznaje, że świat bez sztuki, piękna i emocji byłby dla niej nieznośny.

– Czasem widuję znudzonych ludzi w najpiękniejszych miastach świata. Wtedy przypominam sobie, że nauczyć dzieci zachwytu, to najważniejsze zadanie rodziców - mówi Sonia.

Przepis na szczęśliwego człowieka

Co według współczesnych matek jest dla rozwoju ich dziecka wartością nadrzędną - taką, która pomoże mu w budowaniu szczęśliwego życia? Sonia, Magdalena i Joanna są w tej kwestii jednomyślne – pewność siebie i umiejętność cieszenia się z małych sukcesów. To klucz do osiągnięcia zadowolenia w życiu. Sonia dodaje do tej listy umiejętność wyrażania swoich potrzeb i empatię. Joanna wychowując swoje córki kładzie duży nacisk na umiejętności miękkie. Chce, by jej dzieci były towarzyskie, otwarte i komunikatywne, ponieważ uważa, że w życiu właśnie to procentuje.

Zwykle w dorosłym życiu dostajemy dobrą pracę, nie dlatego, że w CV mamy dyplom z wyróżnieniem, ale dlatego, że zrobiliśmy na kimś dobre wrażenie, albo ktoś nas polecił. Pierwsze efekty swojej filozofii mogła zauważyć po pierwszym tygodniu pobytu Wandzi w przedszkolu MyVinci. Przedszkolanki pochwaliły córkę, że jest wzorowym przedszkolakiem, sympatycznym, aktywnym i bardzo rezolutnym – mówi Joanna.

- Mam poczucie, że tylko człowiek, z solidnie zbudowanym poczuciem własnej wartości, może samemu być szczęśliwym, a przy tym wrażliwym na innych; dokonać czegoś i czerpać z życia radość - podsumowuje Sonia.

Współczesne mamy, dzięki temu, że potrafią zadbać o swój własny rozwój, w ten sam sposób patrzą na wychowanie dziecka. Sonia przyznaje, że dla niej podstawowym zadaniem jako rodzica jest obdarowanie dziecka pełną akceptacją, by starczyło mu na wszystkie dorosłe niepowodzenia.

 Dbam o to, by dostarczyć dziecku miłości nieuzależnionej od postępów, zdolności, osiągnięć, czegokolwiek. Miłości, tylko dlatego, że jest i że jest właśnie ono. Kształtowanie świadomego siebie i swoich możliwości małego człowieka, daje mu fundament do tego, by pewnym krokiem wszedł w dorosłe życie, czuł się spełniony, potrafił zawalczyć w własne szczęście, zachowując przy tym uwagę na innych - mówi aktorka.

 Chcę nauczyć moje dzieci, że można robić w życiu mnóstwo ciekawych rzeczy, a one same zdecydują jaką drogę wybiorą – podsumowuje Magdalena.


Kiedy problemy emocjonalne kilkulatka wymagają pomocy specjalisty?


Źródło: Dziennik.pl

Ro­dzi­ce po­win­ny bacz­niej ob­ser­wo­wać swoje dzie­ci. Wielu bo­wiem ba­ga­te­li­zu­je za­bu­rze­nia emo­cjo­nal­ne, które po­ja­wia­ją się w wieku przed­szkol­nym i wcze­snosz­kol­nym. Kil­ku­lat­ki, które prze­cho­dzą tzw. skok roz­wo­jo­wy, mogą spra­wiać trud­no­ści wy­cho­waw­cze, za­rów­no ro­dzi­com, jak i pe­da­go­gom. Dla­te­go warto w tym cza­sie sko­rzy­stać z po­mo­cy psy­cho­lo­ga lub psy­cho­te­ra­peu­ty dzie­cię­ce­go. Nie­le­czo­ne za­bu­rze­nia mogą pro­wa­dzić do ner­wi­cy i de­pre­sji.

Roz­łą­ka z ro­dzi­ca­mi, brak po­czu­cia bez­pie­czeń­stwa, nowe śro­do­wi­sko, pro­ble­my z ad­ap­ta­cją wśród ró­wie­śni­ków – to wszyst­ko może po­wo­do­wać u kil­ku­lat­ków pro­ble­my wy­cho­waw­cze.

Okres ad­ap­ta­cji w przed­szko­lu trwa około trzech mie­się­cy. W tym cza­sie, ro­dzi­ce i wy­cho­waw­cy po­win­ni bacz­nie ob­ser­wo­wać ma­lu­chy i spraw­dzać, jak zmie­nia się ich za­cho­wa­nie i jak do­sto­so­wu­ją się do grupy ró­wie­śni­ków.

– Je­że­li wi­dzi­my, że ta ad­ap­ta­cja prze­bie­ga nie­zbyt do­brze, czyli po­ja­wia­ją się pro­ble­my typu nad­mier­na sen­ność bądź zbyt duże po­bu­dze­nie. Je­że­li po­ja­wia­ją się pro­ble­my z od­ży­wia­niem. Je­że­li dziec­ko jest zbyt apa­tycz­ne lub zbyt po­bu­dzo­ne. Je­że­li do tego przed­szko­la co­dzien­nie nie chce iść. Ten płacz jest pła­czem, który się prze­cią­ga na wiele go­dzin po­by­tu w przed­szko­lu, to jest taki sy­gnał, że coś jest nie w po­rząd­ku – mówi agen­cji in­for­ma­cyj­nej New­se­ria Li­fe­sty­le, Ewa Urlich-Za­łę­ska, psy­cho­log i psy­cho­te­ra­peut­ka dzie­cię­ca.

Takie za­cho­wa­nia mają ne­ga­tyw­ny wpływ na roz­wój dziec­ka. Huś­taw­ka na­stro­jów może pro­wa­dzić do ner­wi­cy i de­pre­sji. Ro­dzi­ce po­win­ni wtedy jak naj­szyb­ciej za­brać przed­szko­la­ka na kon­sul­ta­cję z psy­cho­te­ra­peu­tą dzie­cię­cym.

– My w ga­bi­ne­cie nie wiemy, co jest nie w po­rząd­ku, więc przy­glą­da­my się naj­pierw dziec­ku. Ba­da­my, czy na­praw­dę ten mały czło­wiek w wieku trzech lat był go­to­wy na to pierw­sze roz­sta­nie, czy może dzie­je się coś ta­kie­go w śro­do­wi­sku przed­szkol­nym, co unie­moż­li­wia ad­ap­ta­cję – tłu­ma­czy Ewa Urlich-Za­łę­ska.

Eks­per­ci nie radzą jed­nak ro­dzi­com czy­ta­nia po­rad­ni­ków wy­cho­waw­czych, bo wielu nie ma rze­tel­nej wie­dzy. Naj­waż­niej­szy jest czas po­świę­co­ny swo­je­mu dziec­ku na roz­mo­wę o jego co­dzien­nych pro­ble­mach.

 

 
 
 
 
Wspierane przez Hosting o12.pl